Makijaż – maska
Niebywała historia! Nie wierzyłam własnym uszom!
Ale po kolei!
Co jest najważniejsze w makijażu? Demakijaż! Tak, tak! Oczyszczenie skóry twarzy przed udaniem się na spoczynek jest najważniejszą rzeczą! Przecież makijaż służy upiększaniu naszej twarzy… A jak tu mówić o upiększaniu , jeśli nie zadbamy o kondycję skóry. To właśnie nocą, gdy śpimy, nasza skóra regeneruje się. To właśnie na noc, warto „nakarmić” ją bogatszymi kremami. Odpłaci się pięknym wyglądem, pod warunkiem, że damy jej szansę. Pod warunkiem, że zmyjemy wieczorem makijaż! Im więcej sytuacji, gdy zasypiamy z makijażem, tym gorzej dla skóry.
Dlatego też nie wierzyłam własnym uszom, gdy usłyszałam u fryzjera opowieść o kobiecie, która przychodziła do pracy w bardzo starannie wykonanym makijażu, którego wykonanie wymagało sporo czasu. Zdziwione koleżanki zapytały : „O której wstajesz, żeby zdążyć zrobić taki makijaż przed wyjściem do pracy” ?
Okazało się, że osoba ta, nie musi wcześniej wstawać, by zrobić makijaż. Ona robi go przed pójściem spać! Starannie maluje się przez 1,5 godziny codziennie wieczorem! Przez lata nauczyła się spać tak, by jak najmniej go uszkodzić. Rano kilkoma ruchami poprawia swoje „dzieło” i zadowolona idzie do pracy.
Lubię jak ludzie mają powody do zadowolenia. Obawiam się jednak, że zadowolenie tej kobiety skończy się szybko i bezpowrotnie ![]()
Skóra tak okrutnie traktowana, postarzeje się dużo, dużo szybciej
Poza tym, makijaż, który nie poddawany jest różnym sytuacjom życiowym, nie zmienia się najczęściej. Raz wyuczony, zwykle trwa i trwa …. I tym samym, po jakimś czasie już nie zdobi
Napisałam o tym przypadku (prawdziwym – niestety), ku przestrodze.
Dbaj o swoją skórę !!! Podkreślaj makijażem, to co w Twojej twarzy najładniejsze i nie zapominaj, że najważniejszy jest demakijaż!
I co Ty na to ?








Nigdy nie kładę się spac w makijażu….a od jakiegoś czasu, za namową fachowca (czyt. Ania Wolińska)
)) nie myję twarzy mydłem lecz żelem .
Nasza rzeczywistość jest taka, że naprawdę już chyba nic nie jest mnie w stanie zdziwić, lecz choć jestem osobą z bardzo wybujałą wyobraźnią, nie bardzo mogę sobie wyobrazić, co można na twarzy malować półtorej godziny? Jakieś znaki tajemne, czy chińskie, czy cóś….? A chodzi chyba o makijaż dzienny do pracy. Tej kobiecie-malarce z Bożej łaski, osobiście współczuję!